PrivPlanet
PrivPlanetPrivPlanet
Strona główna
Foty wszelakie
Japonia
Nepal
Estonia
Indonezja
Łotwa
Słowenia
Dania
Islandia
Kuba
Grenlandia
Maroko
Hiszpania

Nepal

Nepal

Przylecieliśmy do Katmandu wczesnym wieczorem, przywitało nas gorące i suche powietrze, tumany kurzu i armia taksówkarzy dybiących na turystów. Gdy wpakowaliśmy się cudem do mikro suzuki maruti i ruszyliśmy w stronę starego Katmandu wydawało mi się, że cofnęłam się w czasie. Wszystkie pojazdy na drogach wyglądały jak z głębokiej polskiej komuny z lat 60-tych.

Nepal

Nepal

Tego samego jeszcze dnia pojechaliśmy taksówką do Patanu, który w dzisiejszych czasach łączy się z Katmandu w jedno praktycznie miasto. Oddziela je tylko rzeka Bagmati, która uznawana jest za świętą zarówno przez Buddystów jak też Hinduistów. Na odcinku miejskim niestety jest to jeden, szeroki zanieczyszczony ściek, którego brzegi obłożone są dosłownie śmieciami niczym plaża kamieniami. Inna nazwa Patanu to Lalitpur ( Miasto Piękna).

Nepal

Nepal

Wcześnie rano pożegnaliśmy jeszcze ciche Katmandu i wyruszyliśmy lokalnym autobusem do Chitwan National Park. Mini Ekspress pędził po piaszczystych drogach i asfaltowych serpentynach pnących się to w górę to w dół nad malowniczymi urwiskami i przepaściami. Ta pseudo szosa nad wyraz często na swych krawędziach i zakrętach nie była niczym zabezpieczona więc siedzący przy oknie pasażerowie mieli zapewnione dodatkowe atrakcje.

Nepal

Nepal

Rano załadowaliśmy się do lokalnego Mini Expresu, którego nazwa w pełni oddaje jego gabaryty i ściśnięci jak sardynki w puszce podrygiwaliśmy znowu wesolutko na wyboistych drogach razem z naszym bagażem przytroczonym linami na dachu. Po kilku godzinach wymięci i zupełnie odurzeni gorącem dotarliśmy do Pokhary – naszej bazy wypadowej na trek.

Nepal

Nepal

Przed podróżą spakowaliśmy się strategicznie w jeden duży plecak niesiony prze Błażeja, który został naszym porterem :) oraz dwa podręczne. Dojechaliśmy taksówką do Phedi, które znajduje się na wysokości około 1000 metrów.n.p.m, wzięliśmy do rąk kijaszki i ruszyliśmy schodami w górę. Pierwszym naszym zaskoczeniem były właśnie wyżej wzmiankowane i do tego niekończące się schody, prześladujące mnie i Marlene przez całą drogę.



| Polityka Prywatności | Kontakt: ingeborge@wp.pl |